• ABOUT • MAIN • TUMBLR PHOTOS • PERSONAL TUMBLR • LASTFM • Gośka • Polls • Lama • Em • Dagsa 

• DIGITAL(19) • FILM(17)


2018 october september august july june may april march february january 
2017 december november october september august july june may april march february january 
2016 december november october september august july june may april march february january 
2015 december november october september august july june may april march february january 
2014 december november october september august july june may april march february january 
2013 december november october september august july june may april march february january 
2012 december november october september august july june may april march february january 
2011 december november october september august july june may april march february january 
2010 december november 

Wax session.


Link 01.12.2010 :: 00:00 Comment (1)


















Tylko co z tego...




Whoop Whoop!


Link 02.12.2010 :: 22:38 Comment (2)




Real polish school



Olaboga


Link 04.12.2010 :: 20:35 Comment (0)



Me pachy krwawią. Ból zdrady jest jak niedokończony szatan. Siedzi w nas, jesteśmy zupełnie bezsilni. Jedyne, co pozostaje to czekać. Czekać, aż samo wyjdzie. Lecz ile będzie trwać ta męka? Ile czasu minie aż staniemy się czyści... Och, ach...



Heima.


Link 05.12.2010 :: 12:04 Comment (0)



Sturlun viđ fjar-óđ 
Sem skyldu-skrá.
Og hér ert ţú 
Glósóli.....  



Znalazłem eden.


Link 08.12.2010 :: 20:31 Comment (3)



Znalazłem eden. Może jeszcze nie w tym, ale następnym roku tam będę. Zrobię wszystko: będę pracować na zmywaku, czyścić buty, odśnieżać posesje, sadzić kwiatki, czyścić fugi i tańczyć bez butów. BĘDĘ TAM. Udało się z woodstockiem, uda się i z Islandią.  Amen.



krótkowzroczność.


Link 11.12.2010 :: 16:54 Comment (1)



Paradoks: jest źle, to jest dobrze. Jak jest dobrze to wszystko się jebie. 
Jest super.




5, 4, 3, 2, 1...


Link 12.12.2010 :: 11:29 Comment (4)



Umiesz liczyć? Licz na siebie.



Sad but true.


Link 14.12.2010 :: 19:45 Comment (0)



so fucking true...  unfortunately.



Say U! A! Paul McGrath! Say U! A! Paul McGrath!


Link 16.12.2010 :: 18:46 Comment (2)



Wszyszkoo is fokin kuuul meenn...



See you on the other side...


Link 17.12.2010 :: 11:49 Comment (2)



Sometimes white is black.



No to się pogniewajmy!


Link 18.12.2010 :: 20:19 Comment (3)



Me too Roś, me too... :D



frekar slekk ég á mér


Link 22.12.2010 :: 15:52 Comment (1)



Niby nic, a jednak. Jestem zależny.

Þú rótar í
Tilfinningum
I hrærivél
Allt úti um allt
En það varst þú sem alltaf varst
Til staðar fyrir mann
Það varst þú sem aldrei dæmdir
Sannur vinur manns




What did you say?!


Link 29.12.2010 :: 10:04 Comment (0)



Bests o 2010 #1

Silent dance with death.
Everything is lost.
Torn by the arrival of Autumn.
The blink of an eye, you know it's me.

Opeth
28.07.2010. MHF Spodek.



DwaDziesięć w pigułce - czyli wielkie podsumowanie 2010.


Link 29.12.2010 :: 13:22 Comment (1)






















Och, ach! Cóż to był za rok! Sugerując się słownictwem niejakiej k2 można by wręcz stwierdzić, iż był on szalony! Zaczął się niezwykle, utrata dziewictwa (nie tato, nie tego...) i dzikie leżenie na kiblu do 4 rano, świętowanie letnopełności skacząc do niezapomnianego YMCA wiejskich facetów, czy drąc się z Bojkiem do mikrofonu katując wszystkich wokoło. Cudowne koncerty, przy których urywało to i owo, plenerowe wypady i gapienie się na ciopągi, osiemnastka Rudej (jeszcze wtedy) Kowalskiej i prawdziwe szaleństwo na parkiecie (oraz na stole - sorx za tą popielniczkę) z panną R. rajdy, rajdy, rajdy, bolce, rajdy, tata Masłowski, który dostawał udarów na trasach tłumacząc swoje zawrotne tempo, pielgrzymka, słoneczko i godzinki na pamięć, woodstock (och, ach, och, ach), poznani niesamowici ludzie, spirytus rozcieńczany nalewką o smaku marysi w kontenerze na butelki, przepity Owsiak, błotko i Roś w największej ścianie śmierci jaką widziałem, biby u Ani na legionów z zawsze spoko minami i obsadą, epickia i (wbrew pozorom) niezapomniana 18tka Muchajera, której wydarzenia pozostaną u mnie w pamięci na całe życie, kolejne koncerty i jedna z najpiękniejszych zim w ostatniej dekadzie. Jest jeszcze milion spraw o których powinienem tu wspomnieć. Martensy, niesamowici ludzie, fochy, kłótnie, powroty, wspaniali przyjaciele, ucieczki, Bocianowski oraz jedna rzecz, o której wie garstka zaledwie osób a o której wprost nie napiszę. I ta "rzecz" zostaje uznana mimo wszystko za wydarzenie roku. Dzięki Wam, życząc tym samym aby kolejny rok był jeszcze bardziej szalony... No i kierwa, sobie życzę dobrze zdanej matury. I cieszcie się życiem, pozostało nam przecież tylko 2 lata :D Ave i amen.